Jeszcze kilkanaście lat temu przegryziony przewód przez kunę był raczej ciekawostką niż realnym problemem kierowców. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Współczesne samochody są naszpikowane elektroniką, czujnikami i kilometrami przewodów. Wystarczy kilka minut aktywności kuny pod maską, aby auto odmówiło posłuszeństwa lub zaczęło generować kosztowne awarie.
Wielu kierowców zakłada, że szkody ograniczają się do jednego kabla zapłonowego. Rzeczywistość bywa znacznie bardziej bolesna dla portfela. W nowoczesnych samochodach uszkodzenie jednej wiązki elektrycznej może oznaczać konieczność demontażu połowy komory silnika, a czasem nawet rozbierania wnętrza pojazdu.
